„RUN STRONG AND GO VEG POWER!”

W poprzednim poście wspominałem, że szykuje się coś wyjątkowego, i że zdam z tego wydarzenia relację. Nie udało mi się zrobić tego wcześniej, więc nadrabiam zaległości.

Jakiś czas temu przeczytałem książkę Scotta Jurka, która była, jest i będzie kopalnią inspiracji i motywacji – zarówno do biegania, jak i zdrowego odżywiania. Sam autor dla wielu, a dla mnie na pewno, jest żywą legendą. Człowiekiem, który udowadnia, że w każdym z nas drzemią nieograniczone pokłady energii i tylko od nas zależy, czy jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie drzemiący w nas potencjał. On udowodnił, że to jest możliwe, że możliwe jest przekraczanie własnych barier i ograniczeń, które sami sobie kreujemy. Niesamowita postać.

Gdy dowiedziałem się, że właśnie on, jeden z najlepszych na świecie ultramaratończyków na świecie odwiedzi Polskę i zawita do Warszawy, wiedziałem, że muszę się z nim spotkać. Poczułem się jak jakaś nastolatka pragnąca zobaczyć swojego ulubieńca z amerykańskiego boys bandu. Zabrałem ze sobą swój egzemplarz „Jedz i biegaj” i pojechałem do Traffica, gdzie owo spotkanie miało miejsce.

Obrazek

Na miejscu zebrało się sporo ludzi, sporo biegaczy, ale też sporo przypadkowych ludzi. Scott opowiadał o sobie, o tym jak z nieśmiałego i skrytego w sobie dziecka stał się kimś wielkim. Nie miałem pojęcia, że ten gość jest tak skromny. Ani przez chwilę nie miałem wrażenia, że jestem na spotkaniu z jakąś gwiazdą. Ot po prostu spotkanie z człowiekiem, który przebiegł w swoim życiu tyle kilometrów, że nie jeden w swoim życiu ich nie przejdzie.

Po autograf czekałem bardzo długo, pewnie dłużej niż moja żona po autograf AJ z Backstreet Boys, gdy miała naście lat. Ale opłacało się, bo nie dość, że przywiozłem do domu fajną fotkę, to jeszcze dostałem specjalną dedykację, którą przy spadku formy powtarzam sobie, jak mantrę.

Żeby tego było mało, następnego dnia mogłem ramię w ramię pobiegać z tym gościem, który jeszcze nie dawno był dla mnie kimś tak bardzo odległym, niedoścignionym i nieuchwytnym. Wspaniałe uczucie, wspaniałe wspomnienia i zastrzyk pozytywnej energii do biegania na dosyć długo.

Jestem bardzo szczęśliwy, że biegam, że poznaję nowych ludzi, wytyczam sobie kolejne biegowe cele, staram się realizować plany. A słowa napisane przez Scotta dodają mi sił. „Run strong and go veg power!” Kwintesencja mojego biegania!

Obrazek