Soultraveler mówi jak jest:)

Przyszedł czas, aby wyjść ze swoim wegetarianizmem poza logo na mojej koszulce. Za tydzień w niedzielę postaram się przybliżyć tematykę związaną z dietą bezmięsną. Ogólnie z „czym ten wegetarianizm się je” oraz pod kątem codziennych treningów i tego, jak sobie radzić z zapotrzebowaniem na dobre paliwo.
Decyzję o tym podjąłem bardzo spontanicznie i teraz się zastanawiam, czy dam radę – no ale pocieszam się, że przecież nie jestem politykiem i nie muszę robić z siebie idioty. To będzie wykład o tym, co robię przez ostatnich 15 lat, a nie o czymś, za co wziąłem się niecały miesiąc temu.
Z tego miejsca pozdrowienia dla wszystkich „sportowcopolityków”:)

Obrazek

Back on track!

Ufff ale ten drobny ból w nodze mnie uziemił. Miesiąc czasu bez biegania, to jak rok w więzieniu. Nie wiem czy to kara, czy zasłużony odpoczynek dla mnie, ale postanowiłem skończyć z tym leniuchowaniem.
Tydzień temu wziąłem udział w sztafecie maratońskiej i moja drużyna zajęła 46 miejsce na 255 ekip – bardzo dobry wynik. Ja po prawie 3 tygodniowej labie pobiegłem 5km poniżej 20 minut – więc całkiem nieźle. No ale spadek formy wyczuwalny, tak jak i nadbagaż widoczny na wskaźniku mojej wagi. Dlatego nie ma na co czekać i brać się do roboty. Tym bardziej, że mam ogromny głód biegania, ale nie takiego pod kątem startu a biegania tylko i wyłącznie dla czystej przyjemności biegania. Póki co nie zamierzam brać udziału w żadnych zawodach, więc biegam rekreacyjnie. Życiówki na ten rok zdobyte, więc nie ma wewnętrznego ciśnienia, pozostaje tylko radość z kolejnych kilometrów!Obrazek