Roztrenowanie. To słowo zawsze kojarzyło mi się dziwnie. Trenujesz, trenujesz, podnosisz swoją kondycję na coraz to wyższy poziom i nagle musisz się „roztrenować”. W poprzednich sezonach bywało tak, że biegałem praktycznie cały rok. W tym jednak pozwoliłem sobie na chwilę rozpusty i przez ostatnie dwa tygodnie nie robiłem zupełnie nic. Zapomniałem o bieganiu ale nie obraziłem się na nie. Trzy tygodnie temu wychodząc na kolejny trening czułem, że mi się strasznie nie chce i nie było by w tym nic dziwnego, bo często tak jest, że nam się nie chce a po 5 minutach biegu cieszymy się jak dzieci, że jednak udało nam się przełamać tego wewnętrznego lenia. Ostatnio jednak nie mogłem odnaleźć tej radości z biegania i tak zafundowałem sobie dwa tygodnie laby. I jak przyjemnie było wyjść wczoraj mając za wroga silnie wiejący wiatr i przebiec te 5 kilometrów. Tak na rozruch, na zbadanie czy wszystkie gnaty i mięśnie pracują jak trzeba. Dziś będzie powtórka z rozrywki, bo dwa tygodnie to niezbyt wiele ale taki okres potrafi narobić sporo biegowego głodu. Tak więc roztrenowanie uważam za w pełni wykorzystane i pomocne. Teraz roztrenowanie postrzegam bardziej jako oczyszczenie a nie świadome obniżenie formy. A nad formą trzeba pracować, mając na uwadze, że okres odpoczynku jest również elementem tej pracy.

 

Advertisements